Wyspy Kanaryjskie na mapie

7 powodów dla których powrócimy w rejs po Wyspach Kanaryjskich

Pięć godzin lotu na Gran Canarię minęło w atmosferze ekscytacji i oczekiwania na niesamowitą przygodę. Nie zawiedliśmy się ani odrobię – Wyspy Kanaryjskie w styczniu przywitały nas piękną pogodą i od samego początku nie przestawały zaskakiwać. W ciągu dwóch tygodni żeglugi pomiędzy wulkanicznymi wyspami odkryliśmy 7 powodów dla których na pewno tu wrócimy.

Powód pierwszy: Klimat

Nasza ucieczka przed polską zimą rozpoczęła się w sobotę 13 stycznia – wystartowaliśmy z Warszawy w południe. Pięć godzin lotu minęło zaskakująco szybko na czytaniu przewodników i ostatnich ustaleniach dotyczących naszego żeglarskiego rejsu. Gdy amorficzną plamę kontynentu pod nami zastąpił błękitny bezkres oceanu, wypatrywaliśmy przez okna samolotu pierwszych szczytów wysp wystających ponad chmury.

Zanim zaczęliśmy podziwiać egzotyczny krajobraz, już kilka sekund po otwarciu drzwi samolotu poznaliśmy pierwszy powód dla którego na pewno wrócimy na Wyspy – ciepłe i suche powietrze! Oceaniczno-subtropikalny klimat ze średnimi temperaturami +18 °C zimą i +24 °C latem czynią Wyspy Kanaryjskie jednym z najlepszych miejsc do życia dla człowieka na całej Ziemi! Znajdziemy tu wysokie góry, urodzajne zakątki pełne bujnej zieleni, plaże, zatoki, jaskinie, a nawet pustynie – słowem raj na ziemi!

Wyspy Kanaryjskie

Wyspy Kanaryjskie
Archipelag górzystych wysp pochodzenia wulkanicznego na Oceanie Atlantyckim leży na północny-zachód od wybrzeży Afryki. Klimat oceaniczno-subtropikalny – rzadkie i nieregularne opady zależą od wyspy i jej strefy. Temperatury umiarkowane.

Wrota Atlantyku – rejs po Wyspach Kanaryjskich.

Powód drugi: Jachty światowej klasy

Zaraz przy wyjściu z samolotu czekał na nas bus, którym dotarliśmy do mariny w Maspalomas – Pasito Blanco. Pierwsze spotkanie z naszym jachtem –14 metrowym Dufour 460 GL – sprawiło nam niemało radości. „Violeta” co po hiszpańsku znaczy „Fioletowy” ugościł nas czterema kabinami, przestronną mesą i bogato wyposażonym kambuzem, dając naszej 9-cio osobowej załodze iście hotelowe warunki pobytu.

Nazajutrz (niedziela 14 stycznia)około godziny 10:00, przy wietrze około 4 stopni w skali Beauforta po raz pierwszy wyszliśmy z portu. „Fioletowy” zadał nam kilka zagadek w zakresie trymu żagli dla uzyskania optymalnej sterowności . Samo-halsujący fok był bowiem stosunkowo nieduży i jacht był przez to mocno nawietrzny, ale już po kilku próbach szedł jak od linijki. Obsługa żagli i wybieranie lin na kabestanach było łatwiejsze niż na Mazurach!

rejs na Kanary

W kokpicie jachtu
Ponad 90 metrów kwadratowych ożaglowania na Dufour 460 dawało się sprawnie i bez większego trudu obsłużyć w dwie osoby.

Powód trzeci: Ciągle jest wiatr i panują idealne warunki do żeglarstwa

Ze względu na kierunek wiatru, zmieniliśmy nasz początkowy plan, by płynąć na wschód w stronę Lanzarote i Fuerteventury i wyznaczyliśmy kurs na Teneryfę. Po kilku godzinach w miarę spokojnej żeglugi, gdy oddaliliśmy się kilka mil od brzegu wyspy, przekonaliśmy się na czym polega główna żeglarska atrakcja Wysp Kanaryjskich – strefy akceleracji.

Około 2 rano (poniedziałek, 15 stycznia) dopływamy do portu San Miguel na południu Teneryfy. Po solidnym wyspaniu się, spędziliśmy resztę dnia na wycieczkach wzdłuż skalistego brzegu wyspy. Planujemy wypłynąć dalej następnego dnia z samego rana. Gdy wschodzi słońce nie mamy złudzeń, że tego dnia nie ruszymy się z portu – wskaźnik wiatru na naszym jachcie wskazuje blisko 40 węzłów, co daje dobre 8 w skali Beauforta!

Niemal cały dzień (wtorek, 16 stycznia) spędziliśmy na oczekiwaniu na okno pogodowe by móc bezpiecznie wyjść z portu. Dopiero o 18:00 wiatr zelżał na tyle abyśmy mogli wydostać się z mariny San Miguel. Piękny zachód słońca zrekompensował nam godziny spędzone na bezczynnym oczekiwaniu w porcie. Spokojne 15-20 węzłów wiatru daje nam całkiem przyzwoitą prędkość około 5 węzłów – szkoda, że znów pod wiatr.

Około północy ponownie wchodzimy w strefę akceleracji – tym razem prędkość wiatru wzrasta prawie dwukrotnie. Przez jacht przelewa się fala za falą. Na mocno zrefowanych żaglach pędzimy w ostrym bajdewindzie 7-8 węzłów, a w porywach nawet 9! Nasz 14-metrowy jacht wydawał się wtedy łupinką od orzecha. Wiedzieliśmy, że Ocean pokazał nam tylko drobną część swojej siły – być może chciał nas przywitać, a może ostrzec?

Wprawdzie nie mieliśmy najmniejszych wątpliwości co do naszego bezpieczeństwa – jacht był wyposażony w cały arsenał środków zabezpieczających, asekuracyjnych i ratunkowych – niemniej na te kilka godzin ustały śmiechy i rozmowy o tym co zjemy jak przypłyniemy do portu. Na pokładzie zapanowało pełne pokory skupienie.

strefy przyspieszenia wiatru Wyspy Kanaryjskie

Acceleration Zones
Kilka mil od brzegu każdej z wysp, szczególnie na ich południowych krańcach występują strefy przyspieszenia wiatru. Gdy w pobliżu wyspy siła wiatru osiąga 4-5 stopni w skali Beauforta, w strefie można spodziewać się przynajmniej dwa stopnie więcej… Przepłynięcie z wyspy na wyspę wymaga zawsze pokonania przynajmniej jednej takiej strefy.

Powód czwarty: Doskonałe jedzenie i niskie ceny

Znowu około 2 rano (środa 17 stycznia) wchodzimy do portu, tym razem San Sebastián na wyspie La Gomera. Po zasłużonym odpoczynku ruszamy na targ, aby skosztować wyspiarskich przysmaków. Tu odkrywamy kolejny z powodów, dla których na pewno trzeba wrócić na Wyspy, czyli doskonałe jedzenie i niskie ceny.

Łowione tutaj, na wodach Atlantyku, ryby i owoce morza różnią się od tych z Chorwacji czy Grecji. Do tego owoce (szczególnie cytrusy) o niesamowitym smaku oraz lokalne pieczywo i wino – a wszystko to, ku naszemu zaskoczeniu w cenach wcale nie wyższych niż na kontynencie. Dlatego w czasie rejsu nie zbankrutowaliśmy, mając przy tym cały czas świeże i bogate zaopatrzenie.

La Gomera port

San Sebastián na wyspie La Gomera
Polska bandera na jednym z jachtów w porcie. Tu poznaliśmy pierwsze z wyspiarskich przysmaków.

Powód piąty: Przygoda na każdym kroku

Wypoczęci i dobrze zaopatrzeni w lokalne rarytasy, wypłynęliśmy wcześnie – ok. 10:00 rano (czwartek 18 stycznia) –w stronę La Palmy, kierując się do odległego o 53 mile Santa Cruz de La Palma. Pogoda znakomita: słonecznie, wiatr umiarkowany. Niestety mamy dalej bajdewind.

Płynąć wzdłuż skalistego wybrzeża Gomery niespodziewanie spotkaliśmy spokojnie dryfującego żółwia morskiego! Ten odcinek był jednym ze spokojniejszych na naszej trasie. Dopłynęliśmy do portu na La Palmie około 3 rano (piątek 19 stycznia) – był to jeden z najlepszych portów jaki odwiedziliśmy. Bardzo obszerny, ze świetną pływającą keją (wszystkie porty na Wyspach Kanaryjskich to porty pływowe, ale nie wszystkie są wyposażone w pływające keje).

Oprócz nas cumował tam tylko jeden jacht z załogą! Mogliśmy też przyjrzeć się z bliska stacjonującemu tam regatowemu jachtowi z dwoma kokpitami. W pobliżu portu znaleźliśmy też szalenie ważny dla części naszej załogi punkt: wypożyczalnię rowerów! Obok niej, również niezwykle ważny dla części załogi, McDonald’s. Gdy jedni rozkoszowali się frytkami, czwórka śmiałków ruszyła na ekspedycję rowerową o nieznanym bliżej celu.

Pokonując – niemałym nieraz wysiłkiem – kolejne kilometry pnących się w górę wąskich dróżek, odkryliśmy piąty powód, dla którego na pewno tu wrócimy:za każdym ulicznym zaułkiem, palmą czy kamieniem może czekać na nas przygoda.

La Gomera wybrzeże

Skaliste wybrzeża La Gomery
Każda z siedmiu wysp ma swój unikatowy charakter – każda może czymś zaskoczyć.

Powód szósty: Można się sporo nauczyć

Z samego rana (sobota 20 stycznia) ruszyliśmy w stronę Teneryfy, chcąc dotrzeć na samą północ wyspy, do stolicy – Santa Cruz de La Tenerife, ale wiatr wciąż nie ułatwiał nam podróży. Nowy cel: Los Gigantes na zachodnim wybrzeżu Teneryfy. Od początku do końca tego ponad 60-cio milowego odcinaka, co pewien czas towarzyszyły nam delfiny! Ponownie dotarliśmy do portu po zmroku, zajmując miejsce tuż przy dużym żaglowcu.

W trakcie całego rejsu po Wyspach Kanaryjskich używaliśmy głównie nawigacji elektronicznej, ale zrobiliśmy sobie też warsztaty z klasycznej nawigacji oraz szybki kurs z obsługi radaru. Wiele razy zaglądaliśmy do locji obserwując w nocy nawigacyjne światła u wybrzeży wysp. Po dwóch tygodniach pływania z doświadczonym kapitanem mogliśmy śmiało powiedzieć, że wszyscy – niezależnie od swojego żeglarskiego stażu i doświadczenia – mogli się sporo nauczyć.

nauka nawigacji Szkoła Żeglarstwa PuntoVita

Nawigacja
Uczyliśmy się obsługiwać nie tylko GPS – cyrkiel i ekierka również poszły w ruch!

Powód siódmy: Dwa tygodnie trwają jak miesiąc

Drugi tydzień rejsu rozpoczęliśmy bez zbędnych przestojów. Gdy po południu (niedziela 21 stycznia) opuściliśmy wielkie klify Los Gigantes, nie wiedzieliśmy jeszcze dokładnie gdzie się kierujemy – czy na południe Gran Canarii czy na północ Teneryfy. Ostatecznie ponownie trafiliśmy do San Miguel na Teneryfie.

Po porządnym zaopatrzeniu się następnego dnia rano (poniedziałek 22 stycznia), ruszyliśmy w stronę Santa Cruz de La Tenerife. Wciąż pod wiatr, halsowaliśmy się robiąc zwroty co kilka mil. W stolicy spędziliśmy tylko noc i z samego rana (wtorek 23 stycznia) popłynęliśmy dalej, do odległego o 60 mil Puerto de Mogán na Gran Canarii, zatrzymując się tuż pod portowym biurem, skąd z samego rana (środa 24 stycznia) musieliśmy uciekać ponieważ staliśmy na miejscu do cumowania promów!

Przeżyj najlepsze wakacje 2024! Najbardziej polecane obozy, kursy, rejsy oraz szkolenia żeglarskie dla młodzieży, dzieci i dorosłych na Mazurach, Bałtyku, Atlantyku, w Chorwacji oraz Hiszpanii. Zobacz ofertę → Zapisz się już dziś gwarantując sobie NAJLEPSZĄ cenę!

Po kilku dniach szybkich przelotów postanowiliśmy odpocząć w przepięknym Puerto de Mogán na Gran Canarii. Zwodowaliśmy ponton i przebrani w pianki nurkowe ruszyliśmy na podbój podwodnego świata, a popołudnie spędziliśmy jak typowi turyści – podziwiając pełne kwiatów uliczki i wydając pieniądze w nadbrzeżnych restauracjach. Wieczorna wyprawa po śpiącym już porcie odkryła przed nami siódmy sekret Wysp Kanaryjskich – każdy dzień i tydzień tutaj wydaje się trwać znacznie dłużej. Pod koniec rejsu, jego początki zadawały się być bardzo odległe. Dwa tygodnie spędzone na wyspach przynoszą tyle przeżyć, że po powrocie wydaje się, że spędziło się tam przynajmniej miesiąc.

rejs na Wyspy Kanaryjskie

Za sterem
Jacht był wyposażony w autopilota, ale przy większej fali woleliśmy polegać na ręcznym sterowaniu.

Powrót do rzeczywistości

Ostatni, jedynie 3-godzinny odcinek rejsu do naszego portu macierzystego Pasito Blanco w Maspalomas (czwartek 25 stycznia), był najspokojniejszym ze wszystkich. Żegnaliśmy skąpane w słońcu skaliste wybrzeża Gran Canarii, planując gdzie ruszymy za rok. Planów i pomysłów nam nie brakowało. Ostatni dzień naszej wyprawy na Atlantyk (piątek 26 stycznia) spędziliśmy już w porcie, schronieni przed zapowiadanym sztormem.

Gran Canaria zachód słońca

Rejs na Wyspy Kanaryjskie – 7 powodów dlaczego warto:

1. Klimat
2. Jachty światowej klasy
3. Ciągle jest wiatr i idealne warunki do żeglarstwa
4. Doskonałe jedzenie i niskie ceny
5. Przygoda na każdym kroku
6. Można się sporo nauczyć
7. Dwa tygodnie trwają jak miesiąc

Rejsy po Wyspach Kanaryjskich

W trakcie ferii zimowych w  zapraszamy młodzież i osoby dorosłe na kolejną niezwykłą wyprawę. Wyspy Kanaryjskie to jeden z najciekawszych rejonów, w jakich można rozpocząć przygodę z żeglarstwem morskim – nowoczesne jachty, duże porty i doskonała pogoda – oto Wrota Atlantyku!

Na Wyspach Kanaryjskich:

  • Łączymy rejs turystyczny z rejsem stażowym – będziemy dużo pływać, ale nie zabraknie nam czasu na zwiedzanie wysp, do których dotrzemy.
  • Pomagamy organizować czas wolny – podpowiadamy, co warto zobaczyć.
  • Eksplorujemy jeden z najlepszych akwenów do uprawiania żeglarstwa morskiego na świecie (ponad 100 godzin stażu morskiego na wodach pływowych).
  • Tworzymy warunki do rozwoju żeglarskiej pasji, nauki nowych umiejętności i samo-dzielność dla każdej grupy wiekowej.
  • Uciekamy przed zimą do miejsca gdzie temperatura wynosi 25 stopni C!

Wyspy Kanaryjskie – Wrota Atlantyku – to najlepsze miejsce by rozpocząć przygodę z żeglarstwem morskim i zdobyć bezcenny staż morski na nowoczesnym jachcie. Zapraszamy do spędzenia ferii zimowych w zupełnie innym klimacie!

Dołącz do Szkoły Żeglarstwa PuntoVita Najbardziej polecane obozy, kursy, rejsy oraz szkolenia żeglarskie dla młodzieży, dzieci i dorosłych na Mazurach, Bałtyku, Atlantyku, w Chorwacji oraz Hiszpanii. Oferta żeglarska 2024 → Zapisz się już dziś gwarantując sobie NAJLEPSZĄ cenę!

Print Friendly, PDF & Email
rejsy, szkolenia i obozy żeglarskie Puntovita

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Podane przez Ciebie podczas zamieszczania komentarza dane osobowe w postaci podpisu (imienia i nazwiska lub identyfikatora internetowego) i adresu e-mail będą przetwarzane przez Administratora Danych Osobowych, którym jest Justyna Stępka, prowadząca działalność gospodarczą pod firmą Szkoła Żeglarstwa – PuntoVita mgr Justyna Stępka, dane kontaktowe: https://puntovita.pl/kontakt/. Podanie ww. danych osobowych służy umożliwieniu odczytów komentarzy i umożliwieniu udzielania odpowiedzi na komentarze. Dane te będą przetwarzane do momentu cofnięcia zgody. Podstawę przetwarzania stanowi Twoja dobrowolna zgoda. Przysługuje Ci prawo do: żądania dostępu do danych, żądania ich sprostowania, żądania usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych, wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz przenoszenia danych. Podanie powyższych danych osobowych jest dobrowolne, ale konieczne do zamieszczenia komentarza. Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych znajduje się w dokumencie Polityka Prywatności. Zapoznanie się z Polityką Prywatności stanowi Twój obowiązek przed zamieszczeniem komentarza.