5 zaskakujących faktów o Wyspach Zielonego Przylądka

5 zaskakujących faktów o Wyspach Zielonego Przylądka

Do rejsu po Wyspach Zielonego Przylądka przygotowywaliśmy się przez dwa lata. Pomysł na ten wyjazd zrodził się w naszych głowach podczas rejsu po Wyspach Kanaryjskich w 2018 r., od tej pory nie mogliśmy myśleć o niczym innym jak tylko o skalistych zboczach Cabo Verde, wszędobylskich żółwiach i o popijaniu drinków w cieniu palm…

Jednak mimo że nasze przygotowania trwały wiele miesięcy i zdążyliśmy w tym czasie przeczytać niemal wszystko, co można znaleźć o Zielonym Przylądku w internecie, to okazało się, że stara zasada mówiąca: „przeczytać to jedno – doświadczyć to już zupełnie co innego” jest w naszym przypadku całkowicie trafna.

Dlatego choć czuliśmy się dobrze przygotowani, a cała wyprawa była dopięta na ostatni guzik, i tak napotkaliśmy na wyspach kilka elementów, które nas zaskoczyły. Dlatego dzisiaj przedstawiamy pięć faktów o Wyspach Zielonego Przylądka, o których trudno dowiedzieć się nie pojechawszy tam samemu… Łapcie kilka subiektywnych wrażeń z naszej ekspedycji!

1. Klimat

Pierwsze, co uderzyło nas po przylocie na wyspę Sal, to klimat. Z samolotu wysiedliśmy o północy, a powietrze nadal było nagrzane jak w słoneczne, lipcowe popołudnie w Polsce. Wszystkie wyspy składające się na ten archipelag są pochodzenia wulkanicznego. Różnią się pofałdowaniem terenu i roślinnością.

klimat wyspy zielonego przylądka

Tej ostatniej jest generalnie tyle, co kot napłakał, jedynie na niektórych wyspach, takich jak São Nicolau czy Santo Antão, na wyższych wysokościach można spotkać zielone lasy i egzotyczne rośliny w większej ilości. Wyspa Sal okazała się być – w przeciwieństwie do swoich górzystych kuzynek – równa jak stół. Kiedy zobaczyłam ją w świetle dnia, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że wygląda, jakby narysowało ją dziecko: była zupełnie płaska, tylko gdzieniegdzie, w zupełnie przypadkowych miejscach, wyrastały z niej wysokie, pojedyncze stożki.

Co więcej, cała nasza załoga potrzebowała dwóch pełnych dni, żeby przyzwyczaić się do jasności, jaka panowała na całym Cabo Verde. Pierwszego dnia oczy aż bolały, kiedy patrzyło się na świat bez okularów przeciwsłonecznych – powietrze było wręcz białe od promieni słonecznych.

Dołącz do Szkoły Żeglarstwa PuntoVita Najbardziej polecane obozy, kursy, rejsy oraz szkolenia żeglarskie dla młodzieży, dzieci i dorosłych na Mazurach, Bałtyku, Atlantyku, w Chorwacji oraz Hiszpanii. Oferta żeglarska 2021 → Zarezerwuj do 30.11.2020 i odbierz 15% zniżki FIRST MINUTE!

Jednak pomimo przyjaznego klimatu i upalnych dni, nie zapomnieliśmy, że dla Kabowerdeńczyków marzec jest nadal miesiącem zimowym. Przezornie zabraliśmy ze sobą ciepłe bluzy, czapki zimowe i grube skarpety. Na pierwszy rzut oka może wydawać się to ekstrawagancją, jednak osobiście nie żałowałam ani jednego ciepłego ciuszka, który przytargałam na Cabo Verde przez pół świata. Na nocnych wachtach zimno dokuczało tak, że wszyscy bez wyjątku nosiliśmy pełne sztormiaki i czapki naciągnięte na uszy.

brzeg cabo verde

W gruncie rzeczy, tak jak wspominałam wyżej, wyspy na Zielonym Przylądku składają się głównie z piachu i kamieni, dlatego w dzień mocno się nagrzewają, a nocą nic nie zatrzymuje ciepła przy ich powierzchni i szybko się wychładzają. Ich budowa i położenie sprawiają, że w okolicy archipelagu zbierają się w powietrzu chmury pyłu pustynnego (przywiewanego głównie z Afryki), co znacząco obniża widzialność. Dlatego choć mgła w standardowym znaczeniu tego słowa na Cabo Verde jest praktycznie niespotykana, żeglując między wyspami ma się wrażenie, że są one osnute gęstym dymem – tworzy to naprawdę niesamowity, marsjański klimat.

2. Jedzenie

Choć podobno 90% produktów spożywczych dostępnych na Cabo Verde pochodzi z importu, posiadają także lokalne uprawy. Mieszkańcy uprawiają między innymi trzcinę cukrową, kawę oraz banany. I choć nie dopytywaliśmy, czy warzywa i owoce, które kupowaliśmy również są produktami lokalnymi, musimy przyznać, że ryż, zielona papryka i pomarańcze były nieziemsko pyszne. Papryka pachniała i smakowała jakby składała się w 120% z papryki, a pomarańcze smakowały lepiej niż w Boże Narodzenie w Polsce.

jedzenie targ cabo verde

Co prawda kawa, w której pokładaliśmy ogromne nadzieje, trochę nas zawiodła, jednak pocieszaliśmy się jedząc ze smakiem pyszne bułeczki kokosowe. Mimo, że podczas naszej podróży nie zauważyliśmy, aby wyroby cukiernicze cieszyły się dużym powodzeniem wśród mieszkańców wysp, bułeczki kokosowe były wyjątkowym rarytasem: wyglądały jak zwyczajna drożdżówka z masą kokosową i wiórkami w środku, ale pod tym niepozornym wyglądem kryła się przepyszna, miękka bułeczka z gęstym, słodkim środkiem – zajadaliśmy się nimi przez tydzień!

3. Miasta

Miejscowości na każdej wyspie miały swój własny charakter. Ponoć mieszkańcy Cabo Verde są wielkimi lokalnymi patriotami i każdy jest przywiązany do „swojej” wyspy. Nie to, żeby pozostałe uważał za gorsze – po prostu akurat jego jest lepsza. Idąc ulicami wysp Sal, São Nicolau czy Santo Antão mieliśmy nieodparte wrażenie, że wszyscy się tam znają. Nawet gdy jechaliśmy busem przez kilka miejscowości, kierowca co chwila pozdrawiał kogoś znajomego stojącego przy drodze.

miasta zielony przylądek

Pewnego razu potrzebowaliśmy znaleźć pilnie serwis komórkowy, ponieważ jednemu członkowi naszej załogi popsuł się telefon i był z tego powodu bardzo niepocieszony. W serwisie jednej z dwóch sieci komórkowych na Cabo Verde poprosiliśmy pracującą tam panią, aby podała nam adres, pod którym ktoś mógłby obejrzeć popsuty telefon i spróbowałby go reanimować.

Pani była nieco zakłopotana, ponieważ choć wiedziała, gdzie taki serwis się znajduje, nie mogła podać nam adresu, ponieważ w tej miejscowości nie istniały… nazwy ulic! Dlatego też pokazała nam na mapie lokalizację i wręczyła kartkę z naszkicowanymi naprędce dwoma budynkami: serwis znajdował się w centrum zawiłych uliczek miejscowości Espargos i sąsiadował z centrum fitness. Dobrze, że na całej wyspie jest tylko jeden fitness, bo dzięki temu każdy, kogo zapytaliśmy o drogę, wiedział o jakie miejsce chodzi.

Po wszystkich wyspach jeździ dużo busów, formalnych i nieformalnych taksówek, a w większych miastach także autobusy. Co ciekawe, jedynie w Mindelo na wyspie São Vicente widzieliśmy przystanki autobusowe. Na Sal nie zauważyliśmy żadnych oznakowań, a mimo to busy zatrzymywały się zawsze w tych samych miejscach – czyli istniały nieformalne przystanki do wysiadania w stałych punktach. Jednak wsiąść w busa można było właściwie w dowolnym miejscu, ponieważ kierowcy chętnie się zatrzymywali, a nieraz sami zagadywali pieszych z pytaniem, czy ci nie potrzebują podwiezienia.

4. Komunikacja

Jak już wspomniałam, przemieszczanie się w obrębie każdej wyspy jest ułatwione dzięki dużej ilości busów i taksówek, a także prywatnych kierowców, którzy równie chętnie podwożą turystów. Raz przeszliśmy się na pieszą wycieczkę do słynnego Blue Eye na Sal i choć w jedną stronę szło nam się co najmniej przyjemnie, to gdy wracaliśmy, słońce już zachodziło i zaczynaliśmy coraz wyraźniej czuć pod stopami każdy kamień na drodze, więc złapaliśmy na stopa pracowników wracających z kawiarni przy Blue Eye.

komunikacj zielony przylądek

Przejazdu po tych wybojach na pace niezniszczalnej Toyoty Hilux długo nie zapomnimy – fale na oceanie przez dwa tygodnie tak nas nie doświadczyły jak te 15 minut autem po kamieniach… I choć kiedy wysiedliśmy, nasi dobroczyńcy nie chcieli od nas zapłaty (!), oczywiście daliśmy im pieniądz, bo przecież benzyna piechotą nie chodzi. Niemniej było to doświadczenie, które bardzo mocno podniosło nam morale: dobrze wiedzieć, że nadal są na świecie tacy ludzie, którzy innym ludziom chętnie wyświadczają przysługi.

Przeżyj najlepsze wakacje 2021! Najbardziej polecane obozy, kursy, rejsy oraz szkolenia żeglarskie dla młodzieży, dzieci i dorosłych na Mazurach, Bałtyku, Atlantyku, w Chorwacji oraz Hiszpanii. Zobacz ofertę → FIRST MINUTE!!! minus 15% zniżki przy rezerwacji do 30.11.2020!

Przed wyjazdem trochę się martwiliśmy o to, jak będziemy się komunikować z naszymi rodzinami w Polsce, jednak okazało się, że nie jest to najmniejszym problemem: w licznych punktach sprzedaży bez problemu można kupić kartę do telefonu z pakietem 5 GB transferu za około 10 euro.

5. Zwierzęta

Na Wyspach Zielonego Przylądka mieliśmy okazję poznać dużo ciekawych zwierzaków. Ukłoniliśmy się oczywiście żółwiom morskim, machaliśmy latającym rybom i z bezpiecznej odległości obserwowaliśmy jeżowce. Na São Nicolau widzieliśmy ogromnego motyla, a kiedy indziej u wybrzeży tej samej wyspy obserwowaliśmy przez kilka godzin całe mnóstwo kolorowych rybek.

zwierzęta domowe zielony przylądek

No i nie mogę nie wspomnieć o jeszcze jednym napotkanym przez nas niezwykłym wytworze natury: chodzi mi tu o rybę – patyk, czyli rybę długości węgorza, która przy płynięciu z całego swojego długiego ciała poruszała samym ogonem. Innym razem spotkaliśmy rozgwiazdę, którą fala wyrzuciła na brzeg, więc przenieśliśmy ją kilka metrów wgłąb wody, gdzie momentalnie chwyciła łapkami kamień i od razu się zadomowiła.

Na wyspie Sal kozy bez żenady przechadzały się po rynku i podgryzały palmy, krówki pasły się na trawniku przed lotniskiem, a osiołki na równych prawach z samochodami przechadzały się bezceremonialnie po szosie.

Rejs po Cabo Verde Zdecydowanie był przygodą naszego życia. Planujemy pojechać tam znowu za rok, jednak tym razem już większą ekipą, więc trzymajcie rękę na pulsie – już wkrótce wracamy z konkretami!

Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z rejsu po Wyspach Zielonego Przylądka w galerii na naszej stronie oraz albumu na Facebooku.

Relacja naszego z rejsu po Wyspach Zielonego Przylądka jest dostępna na blogu: https://puntovita.pl/relacja-z-rejsu-po-wyspach-zielonego-przyladka/

Na kolejny rejs na Wyspy Zielonego Przylądka zapraszamy już niebawem – jesteśmy jedynym w Polsce organizatorem rejsów all inclusive na Cabo Verde:

  • 27.02 – 13.03.2021 – 14 dni
  • jacht Beneteau 50
  • w cenie m. in.: przelot wraz z bagażem, wyżywienie, porty, paliwo, ubezpieczenie.
  • Cena: 8.499 zł /osoba / zgłoszenia do końca listopada 2020

Więcej szczegółów na stronie: Rejs żeglarski po Wyspach Zielonego Przylądka

Zdjęcia zamieszczone w artykule autorstwa: Krzystof Domogała, Barbara Zaczek.

Print Friendly, PDF & Email
rejsy, szkolenia i obozy żeglarskie Puntovita

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podane przez Ciebie podczas zamieszczania komentarza dane osobowe w postaci podpisu (imienia i nazwiska lub identyfikatora internetowego) i adresu e-mail będą przetwarzane przez Administratora Danych Osobowych, którym jest Justyna Stępka, prowadząca działalność gospodarczą pod firmą Szkoła Żeglarstwa – PuntoVita mgr Justyna Stępka, dane kontaktowe: https://puntovita.pl/kontakt/. Podanie ww. danych osobowych służy umożliwieniu odczytów komentarzy i umożliwieniu udzielania odpowiedzi na komentarze. Dane te będą przetwarzane do momentu cofnięcia zgody. Podstawę przetwarzania stanowi Twoja dobrowolna zgoda. Przysługuje Ci prawo do: żądania dostępu do danych, żądania ich sprostowania, żądania usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych, wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz przenoszenia danych. Podanie powyższych danych osobowych jest dobrowolne, ale konieczne do zamieszczenia komentarza. Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych znajduje się w dokumencie Polityka Prywatności. Zapoznanie się z Polityką Prywatności stanowi Twój obowiązek przed zamieszczeniem komentarza.