Piraci normańscy

Piraci normańscy

O Wikingach każdy słyszał. Jednak nie każdy ma pojęcie jak daleko dotarli, jak wyjątkowe były ich łodzie i dlaczego zniknęli z kart historii równie nagle jak się pojawili. Kim naprawdę byli normańscy piraci zwani powszechnie Wikingami?

 Nieznane statki

Niewielka skalista wyspa Lindisfarne leży na północnym wybrzeżu Anglii. Połączona jest ze stałym lądem groblą zalewaną przez morze. Od ponad stu lat istnieje tu ogromny klasztor benedyktynów.

Mnisi mogą opuścić wyspę po niewielkiej grobli jedynie dwa razy dziennie, podczas odpływu. Zakonnicy, rozpoczynający kolejny dzień pracy wczesnym rankiem – kiedy wyspa odcięta jest od lądu – dostrzegają na morzu nieznane dotąd nikomu statki. Mają zawinięty do góry dziób i rufę oraz poprzeczne żagle. Są niewielkie, poruszają się „lekko jak mewa” nad falami.

Kilka minut później dla żyjących na wyspie zakonników świat zamienia się w piekło. Olbrzymi o rudoblond włosach rzucają się z wrzaskiem przez łąki na klasztor, rozbijają siekierami bramy, przeczesują każdy zakątek i rabują co się da. Kto usiłował stanąć im na drodze, tego zabijano. Niektórych zakonników gnano przez pola i topiono w morzu. Niewielu ocalało. Statki wraz z łupem znikają we mgle równie szybko ja się pojawiły.

Jest 8 czerwca 793 roku. Rozpoczęła się „burza normańska”, która przez następne dwieście lat wstrząśnie całą zachodnią Europą.

Fala z północy

To straszne wydarzenie wywołało grozę i oburzenie w całym chrześcijańskim świecie. Lindisfarne – będące ostoją wiary i nauki, jedno z najważniejszych miejsc pielgrzymek w Brytanii – zostało ograbione i zbezczeszczone.

Lecz napad na Lindisfarne był dopiero początkiem. W 794 roku nieznani piraci napadli na klasztory w Jarrow i Wearmouth na wschodnim wybrzeżu Anglii. Rok później zrabowali klasztor św. Columba na wyspie Jona. Dwa lata później kolejny. I kolejny.

„Te dzikie zwierzęta – pisze jeden z niewielu ocalałych zakonników – ciągną wzgórzami i polami, mordują niemowlęta i dzieci, młodych i starych, ojców, synów i matki. Mordują, grabią i niszczą wszystko. Okrutna zgraja, niosąca nieszczęście kohorta i śmiertelna falanga”.

Normańska burza” na wybrzeżach Europy była wojną błyskawiczną. Piraci pojawiali się niespodziewanie, rabowali, mordowali, palili i znikali bez śladu z łupem.

Początkowo napadnięci wiedzieli o rozbójnikach tylko tyle, że przybyli oni z dalekiej północy, z kraju „gdzie kończy się ziemia”, dlatego nazywano tych ludzi Nordmanami lub Normanami, czyli „ludźmi z północy”. Skąd wzięła się późniejsza nazwa „wikingowie” – nikt nie wie.

Dziś wiadomo, że kraj „gdzie kończy się ziemia” na północy to Skandynawia, dzisiejsza Norwegia Szwecja i Dania. Tam Normanowe żyli swoim twardym życiem jako wolni chłopi, w rzadko rozsianych zagrodach.

Co ciągnęło tych ludzi na morze? Dlaczego z zasiedziałych chłopów stali się piratami? Czy Skandynawia nie była w stanie wyżywić swojej szybko powiększającej się ludności? A może docierające tam opowieści o bogactwach zamorskich kościołów i klasztorów były zbyt kuszące?

Może była to po prostu chęć przeżycia przygody i zdobycia chwały? Tego nie wiadomo. Wiadomo jednak, że Wikingowie reprezentowali wartości znacząco odmienne, od tych znanych w chrześcijańskim świecie…

Burza normańska

„Burza Normańska” w zachodniej Europie – mapa wykazuje, że normańscy piraci napadali nie tylko na wybrzeża, lecz na swoich płytko zanurzonych łodziach płynęli w górę, rzek w głąb lądu. Kolor czerwony: skandynawskie siedliska Normanów.

Droga do Walhalli

Szorstki i twardy świat Normanów był światem mężczyzn – właściciel posiadał nieograniczoną władzę na swej własności. Norman miał w życiu tylko trzy cele: osiągnąć siłę, udowodnić siłę, zachować siłę.

Słabość w tym świecie była największą hańbą, a tchórzostwo przestępstwem. Życie – również własne – miało dla Normana znikomą wartość. Lidzie ci nie bali się śmierci – paść w otwartej walce było darem bogów. Pogardą natomiast było umrzeć „jak krowa w oborze”.

Wikingowie atakowali przeciwników nie zważając na ból czy niebezpieczeństwo. Wierzyli oni, że Odyn, Ojciec Bogów, przyjmie poległych w walce do nieba Asgard. Tam zaś bohater taki zamieszka w Walhalli, świątecznej hali wojowników, gdzie na oczach bogów będzie ucztował, pił i walczył z równymi sobie.

Wojownicy Normanów byli zwykle znakomicie uzbrojeni, nosili przy sobie włócznie, topory i tarcze oraz miecze o podwójnych ostrzach, którym nadawali imiona. Wielka część tej broni była pieczołowicie zdobiona lub opisywana runami – w swoim alfabecie Wikingowie mieli 16 liter.

Normanowie wykorzystywali także zabobonny strach swoich ofiar i czynili wszystko aby przez brutalność i bezwzględność jeszcze go potęgować. W wyobraźni ludzi średniowiecza mężczyźni, którzy mieli odwagę wypłynąć na otwarte morze z dala od lądu, musieli posiadać nadprzyrodzone, prawdopodobnie szatańskie moce.

Poza tym, kto ocalał z ataku Normanów, był całkowicie przekonany, że są to ludzie opętani przez demony. Jak obłąkani, przewracali oczyma, wbijali zęby w brzegi tarcz i krzyczeli jak zwierzęta. Mówiono o nich, że nie czują bólu i nie znają strachu.

Wyprawy na zachód

Być może nie tyle same bogactwa przywożone z grabieży, co sława i opowieści obfitujące w chwalebne – w mniemaniu Normanów – czyny zachęcały kolejnych wodzów do podejmowania morskich wypraw. Pod koniec IX wieku „smoki normańskie” dokonały istnej inwazji na niemal cała zachodnią Europę.

Najeźdźcy ruszyli najpierw na miasta nadreńskie. Byli tak pewni siebie, że w delcie Renu zbudowali magazyny na rabowane kosztowności i port. W 882 roku spustoszyli miasta Xanten, Dusiburg, Kolonię, Bonn, Bingen i Koblencję.

W Akwizgranie, byłej siedzibie Karola Wielkiego, słynna kaplica palatyńska została przemieniona w stajnię dla koni. Na francuskim wybrzeżu z założonych przyczółków Wikingowie atakowali miasta w głębi lądu.

Spłonęły miasta leżące nad Sekwaną Loarą i Garonną. W roku 885 Normanowie oblegli nawet Paryż, choć bezskutecznie. W 893 roku 350 statków ruszyło w górę Tamizy. Normanowie Spustoszyli Londyn i miasto Canterbury, będące siedzibą biskupa.

Wiadomo, że statki normańskie dotarły też do Hiszpanii i napadały na istniejące tam wówczas państwa arabskie. W 844 roku piraci oblegli Lizbonę, spalili leżącą nad rzeką Gwadalkiwir Sewillę i zaatakowali Kadyks.

Jak daleko dotarła burza normańska?

W roku 859 flota składająca się z 64 „smoków normańskie” wpłynęła na wody Morza Śródziemnego. Przeczuwając przewagę Arabów nie atakowali ponownie Sewilli. Ograbili miasta i wioski na północnym wybrzeżu Afryki, zrabowali Baleary, aż wreszcie wylądowali na zachodnim wybrzeżu Włoch, gdzie zdobyli Pizę i miasteczko Luna, które omyłkowo uznali za Rzym.

Niezwyciężonych dotąd Wikingów, pokonały dopiero fale Oceanu, gdy w 862 roku obładowana łupami flota przepływała przez Cieśninę Gibraltarską, straszliwa burza zniszczyła większość „smoków morskich”. Do przyczółku Normanów we Francji wróciło zaledwie 17 statków pełnych łupów.

Walka z Wikingami

Często królowie, miasta czy też pojedyncze osoby próbowały chronić się przed napadami Normanów przekupstwem. Sami królowie frankońscy w latach 845 do 926 trzynaście razy płacili zawrotne sumy: razem 39 000 funtów srebra i 620 funtów złota. Ta „duńska danina” tak bardzo spodobała się Wikingom, że obowiązek jej płacenia wprowadzali także w Anglii.

Pływali od miejscowości do miejscowości grożąc ogniem i mieczem. Gdzie raz otrzymali daninę chętnie wracali. Próbowano bronić się też przemyślnymi fortyfikacjami. Król Francji Karol Łysy, kazał grodzić ujścia rzek stałymi mostami i łańcuchami by uniemożliwić wdzieranie się „smoków morskich” w górę rzek.

Od połowy IX wieku zaczęto stawiać Normanom coraz silniejszy opór. Frankońskie wojska przepędziły najeźdźców z Akwizgranu, a w Anglii król Alfred stanął do walki z Wikingami na morzu. Kazał zbudować statki wyższe od „smoków normańskie”, na których żołnierze walczyli z góry, a normańscy piraci nie mogli sforsować wysokich burt. W roku 896 flota króla Alfreda zniszczyła u wybrzeży Anglii dwadzieścia statków Wikingów. Legenda o niepokonanych Normanach straciła swoją moc, a ilość napadów drastycznie się zmniejszyła.

Koniec burzy normańskiej

W X wieku „burza normańska” stopniowo łagodniała. W Anglii środkowej i na północno-zachodnim wybrzeżu Francji osiedlali się na stałe. Uprawiali pola, budowali zagrody i wydawali swoje córki za tubylców. Chłopi, którzy niegdyś stali się jednymi z najokrutniejszych piratów świata, powrócili do swojego dawnego stanu. Teraz ukazała się druga strona normańskiego charakteru: pracowitość, duma z domu i kupiecki talent.

W roku 911 król Francji przekazał Wikingowi Rollo w lenno zdobytą przez niego ziemię u wybrzeży Kanału La Manche. W zamian za to Rolo zobowiązał się uznać króla Karola za swojego suwerena i przejść na wiarę katolicką. Ożenił się nawet z córką Karola, Gizelą. Do dziś kraina ta nazywa się Normandią – krajem Normanów.

Piraci normańscy
5 (100%) 22 votes

Print Friendly, PDF & Email
rejsy, szkolenia i obozy żeglarskie Puntovita

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *